O pogodzie rozmawiamy w ostatnich dniach wyjątkowo często. Nie ma w tym nic dziwnego - obserwując aurę za oknem - ale najgorsze jest to, że w tych rozmowach sami przed sobą co kilka minut wychodzimy na "idiotów" ;-) Przykład z dzisiaj? Rozmawiam telefonicznie, przemierzając drogę z biura do domu, z koleżanką ze Szczecina. Jak jest? - pyta mnie. A wiesz, że nie najgorzej? - odpowiadam. Wyszło słońce, ucichł wiatr, temperatura około 5 stopni... idzie ku lepszemu! Za dosłownie dwa kilometry już nic nie widziałam, przedzierając się w ostrej zamieci śnieżnej, podczas której temperatura spadła do zera... dalsze kilometry przejechałam już w pełnym słońcu, by dosłownie za chwilę robić zakupy w rzęsistym deszczu... Wiosno, zlituj się! Meteopatom wysiada już psyche i soma!
A jak Wy się czujecie?
O Wielkiej Nocy będzie jutro, w przerwie między faszerowaniem jajek a tartą cytrynową - już teraz zapraszam :)