sobota, 7 września 2013

1x2m = Reorganizacja przy sobocie

Wczorajszy ogrodowy upominek w postaci ambrowca zainspirował mnie do reorganizacji niewielkiej części rabaty położonej od południowej strony  ogrodu.  Wykopaliśmy cztery żółte róże (Graham Thomas, China Girl, Candlelight, Sophia Renaissance) oraz jodłę koreańską, które pójdą w bardzo dobre ręce. W to miejsce, w jego centralnej części, posadzony został ambrowiec amerykański. To na razie maluszek, więc rabata nie wygląda zbyt interesująco, ale od czego jest ogrodnicza wyobraźnia ;-) 

piątek, 6 września 2013

Ambrowiec amerykański (Liquidambar styraciflua)

Ambrowca amerykańskiego po raz pierwszy wypatrzyłam będąc w odwiedzinach u forumowej znajomej, Asi0809. Było to dość wysokie już drzewko pięknie wpasowane w przód eleganckiej rabaty, o zgrabnej koronie i zachwycających liściach. Na jego widok westchnęłam: „O, a co to za fantastyczny klon?”. W odpowiedzi zaskakująco usłyszałam jak bardzo się mylę – egzemplarz rosnący u Asi okazał się być ambrowcem amerykańskim.

czwartek, 5 września 2013

Pracowity poranek 5.09.2013

Przypływ energii związany z kolejnym dniem pięknej pogody zaowocował dziś pracowitym porankiem... Zaczęłam od obchodu po ogrodzie, niestety odkrywając kolejne ślady działalności ryjącego stworzenia. Krtek nie oszczędził ani rabat, ani trawnika, pozostawiając mniejsze i większe kopce oraz wybrzuszenia swoich korytarzy. Wybrałam tylko tę ziemię, która zalegała na trawniku, resztę zostawiłam - dziś trzeba będzie założyć pułapkę.

środa, 4 września 2013

Wrześniowe impresje

Czy może być coś bardziej kojącego niż popołudniowa gra świerszczy w trawie, bzyczenie pszczół pracujących cierpliwie na kwiatach, widok wygrzewających się na kamieniach nad wodą zielonych żabek, głośno tokujący bażant przechadzający się dumnie drogą przed domem czy wygrzewający się na trawniku pies?

wtorek, 3 września 2013

Ranek do popołudnia niepodobny...

W ogrodzie wciąż dominuje dziś silny wiatr, ale zdecydowanie pochmurne niebo coraz częściej ustępuje miejsca słońcu... Te rozpromienione chwile bardzo przyjemnie się wydłużyły, a temperatura wzrosła powodując obudzenie się uśpionej dziś energii. Ranek do popołudnia całkiem niepodobny!

Co tam jeszcze w ogrodzie kwitnie...

Wieje dziś niemiłosiernie, a ja jak zawsze w takich okolicznościach pogodowych odczuwam charakterystyczny niepokój. Brzozy wyginają się pod naporem wiatru, a masa liści trzymających się kurczowo gałęzi szeleści tak mocno, że słychać je nawet przez zamknięte okna. Część liści opada na trawnik podkreślając siłę natury i zbliżającą się kalendarzową jesień. Wiatr wieje tak intensywnie, że co chwila czyste niebo ze słońcem ustępuje ciemnym chmurom i odwrotnie... Adekwatnie do pogody mam więc istną huśtawkę nastrojów, sinusoidę energii z rozleniwieniem, zmienną chandrę na przemian z optymistycznym uśmiechem. Nie lubię takiej aury.

niedziela, 1 września 2013

Kolorami wrzesień się zaczyna…




Koniec wakacji, powrót wczesnego wstawania, korki na ulicach, chłodniejsze wieczory i poranki. Coś się zmieniło, wraz z kolejną kartką z kalendarza. Pierwszy września 2013r. rozpoczął się porannym deszczem… Przed południem co prawda się rozpogodziło, ale pogoda była dziś zmienna i chmury przeplatały się ze słońcem, a cisza z wiatrem… Mam dziś refleksyjny nastrój, snuję się po domu bez celu, okupuję kanapę, a jedynym co przykuwa moją uwagę, są kolory, które widzę przez okno. To inspiruje do wyjścia na zewnątrz z aparatem i uwiecznienia w kadrze pierwszych godzin nowego miesiąca, w którym lato za kilka tygodni ustąpi miejsca kalendarzowej jesieni.

strzałka do góry