poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Ogrodowy lifting, czyli co robię w ogrodzie w kwietniu

Przyznam, że co jak co, ale chwasty rosną u mnie wzorcowo. Nie trzeba o nie dbać, specjalnie zabiegać o względy, podlewać czy nawozić - bez względu na warunki, same szaleńczo się sieją i zaskakują szybkością wzrostu. Nie raz się zastanawiam, za jakie grzechy ciągle muszę z nimi walczyć, ale widać jest to cena, jaką płacę za stanowczy protest przeciw stosowaniu mat przeciwchwastowych.

Sobota minęła nam bardzo pracowicie. Poranna rosa dość szybko ustąpiła, wyszło nieśmiałe słońce, które zachęciło do wyciągnięcia ogrodowych narzędzi i maszyn - ruszyliśmy więc do pracy. Zmasowany atak przyjął trawnik, który w pierwszej kolejności został krótko skoszony. Jego obrzeża udało się wyrównać - najpierw nożycami do obrzeży, potem ręcznie usuwając przerastającą miejscami trawę. W mojej opinii równe kanty trawnika stanowią o ostatecznym efekcie mariażu murawy z rabatami - linia musi być wyraźnie zachowana.

Następnie zajęliśmy się najmniej lubianą czynnością, czyli chwastowaniem. Wspomniane na wstępie tego wpisu zielsko, już na początku sezonu daje do wiwatu. Połowa rabat została jednak wypielona, a dwa worki 120 litrowe zapełnione. Następny atak na niechciane zielone nastąpi w przeciągu kilku dni, gdzieś pomiędzy myciem okiem, przygotowywaniem żurku, a rysowaniem projektu na uczelnię ;-)

Na koniec, nawieźliśmy cały trawnik i opryskaliśmy dolistnie wszystkie rośliny. Nie zauważam na razie żadnych oznak chorób, ale jestem czujna... u koleżanki z Poznania pojawiły się już bowiem mszyce i bruzdownice na różach! Interwencyjny środek trzymam w pogotowiu więc.

Ogród odświeżony i przygotowany do sezonu cieszy ogromnie... Pojawiło się po deszczach całe mnóstwo listków na krzewach i drzewach, byliny wychodzą na powierzchnię ziemi, cebulowe dają znak, że wkrótce pięknie zakwitną... 
Sezon w pełni!

Życzę Wam dobrego Wielkiego Tygodnia!













16 komentarzy:

  1. Serdecznie zapraszamy do udziału w wielkanocnym konkursie! Do wygrania zestaw narzędzi ogrodowych i rabat do sklepu internetowego makeithome.pl - warto ;) https://www.facebook.com/inspirowani/app_149480438549132

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie - zajrzę :)

      Usuń
  2. No tak, chwasty u mnie też rosną na potęgę. Szczególnie wiosną ich wzrost jest tak intensywny. Ja ostatnio starałam się je zlikwidować rabata po rabacie...nie zrobiłam tego w jeden dzień, tylko codziennie po troszkę....zanim doszłam do ostatniej to już na tej pierwszej widzę nowości:))) Najwięcej jednak mam ich w chodnikach, ale radzę sobie:) Twój ogród wygląda imponująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adelo, mam tak samo jak Ty - że zacytuję Niemena :)
      Chwasty niestety nie odpuszczają, ale w tym roku zamierzam je regularnie i z premedytacją wyrywać. Tylko systematyczność i ściółkowanie korą przynosi efekty.
      Na chodnikach u mnie panoszy się mech, ale na tarasie między kostką też wyrasta zielsko... jak dobrze pójdzie, jutro biorę śrubokręt i do dzieła!
      Pozdrawiam dziękując za dobre słowo!
      A

      Usuń
  3. Pięknie, u nas też zieleniej, zwłaszcza po wczorajszym deszczu. Podobają mi się Twoje kompozycje ogrodowe, może coś skopiuję!
    Pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało! Ja zachwycam się Twoimi białymi kompozycjami :)
      Pozdrowienia!
      A

      Usuń
  4. Dziwna sprawa z tymi chwastami - nie dbamy o nie, tępimy, a i tak rosną na potęgę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewidentnie jest to skutek uboczny odpowiedzialnego ogrodnictwa ;-)

      Usuń
  5. Takie chwasty to mają wolę przeżycia ;-)
    W moim ogródeczku, mimo, że nieduży, te paskudy wyglądają z każdego zakątka.
    Wrrrr! nie lubię tego.
    Postanowiłam podjąć dość ryzykowną i nierówną walkę z nimi.
    Zobaczymy, kto wytrwa? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, wydaje mi się, że mogę przewidzieć rezultat! ;-)
      Sama wytoczyłam działa, ale czy samozaparcia i władzy w rękach wystarczy? Chemii nie użyję przecież... roundup to mój wróg ;-)

      Usuń
  6. Moj tez;) Ten wrog;) Recznie wydlubuje te paskudy z trawnika;) czuje to w plecach;)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja w ten sam sposób działam, Kasiu! Mam jednak poczucie, że nie szkodzę roślinom ani zwierzętom - to istotne dla środowiska!
      Buziaki,
      A

      Usuń
  7. Ja dopiero rusze na walke z chwastami. Też mniej więcej jak ty coś pomiedzy robieniem sałatki myciem podłóg a robieniem prezentacji na uczelnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, to jedziemy na tym samym wózku jeśli chodzi o ilość czynności do wykonania ;-)
      Pocieszmy się, że chwastowanie to odstresowywacz, istotny dla naszego zdrowia psychicznego :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  8. Chwasty lubia sie panoszyc nawet w UK ;) i pewnie wszedzie, ale coz, jesli trzeba rwac, to trzeba. Ja na razie mam to pod kontrola, ale ich zadziwiajace tempo wzrostu pewnie znow niebawem zegna mnie na kolana, by im czola stawic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, ogrodnictwo uczy pokory... nawet przemawiając do nas przez te uporczywe chwasty. Czy w UK są jakieś rewolucyjne sposoby na niechciane zielsko? Tak jak pisałam, round-up'u nie używam...

      Usuń

strzałka do góry