niedziela, 17 sierpnia 2014

Co piszczy w sierpniowym ogrodzie w cieniu brzóz?

Otóż miał być to sezon mojego absolutnego odpoczynku, korzystania z uroków przyrody z perspektywy leżaka, napawania się ciszą, kojącą zielenią, szumem traw, zapachami budlei, trzepotem motylich skrzydeł, kumkania żab i słodkiego świergotu ptaków. Brzmi fantastycznie, prawda? :)
Nic bardziej mylnego ;-)

O ile wiosna była dość spokojną porą roku - pomijam ilość wykonanej pracy związanej z przygotowaniem ogrodu do sezonu - to już w lecie pękła w mojej głowie jakaś linka, coś zaiskrzyło i wywołało intensywne myślenie. Nie, żebym na co dzień nie używała szarych komórek ;-)
Zaczęłam coraz wyraźniej zauważać w moim ogrodzie swoiste zgrzyty, braki, nadmiary - zwał jak zwał.
Dość, że podczas wizyt w szkółkach i ogrodniczych mój wzrok padał na byliny, dotychczas niemal w zupełności pomijane. Miłość do róż mieszała się z uczuciem przesytu i wspomnianego zgrzytu z resztą założeń ogrodowych. Do decyzji dojrzewałam powoli, ale w końcu została ona podjęta: większość róż dostaje eksmisję i idzie w inne, lepsze ręce :) Zaplanowałam sobie wszystko, uzgadniając z niedaleką sąsiadką małą wymianę - ja jej róże, ona mnie byliny. Rozpoczęły się więc prace przygotowawcze: sąsiadka szykowała miejsce na nowe królewny, ja przygotowywałam się do wykopków. Nie czekamy do jesieni.
Wczoraj wykopałam dwadzieścia róż, niektóre o ogromnych korzeniach. Czuję się jak przejechana ruskim - pardon - czołgiem.
Jednak rabata (ta, za paleniskiem) po tym karkołomnym zabiegu odzyskała jakby nowe życie - przejaśniała, zrobiła się bardziej elegancka w swojej prostocie, a rosnące rośliny które pozostały, pięknie się uwypukliły, prezentując w pełni swoje rozmiary i urodę. 
Powiecie może, że różane eksmisje w tych ilościach to wyraz jakiejś desperacji - bardzo możliwe! Jednak widząc obecny efekt i wiedząc, co pojawi się w jedynie kilku wolnych miejscach (unikam przeładowania!), jestem więcej niż przekonana, że kierunek zmian jest dobry.
W kilku innych zakątkach w ogrodzie mam jeszcze pole do popisu... z jednej z rabat mam do przesadzenia kilka wdzięcznych turzyc, dosadzić byliny, muszę też podzielić otrzymaną w darze gigantyczną lawendę, przesadzić kilka przetaczników, liatr i tojeść orszelinową, uspójnić je z resztą nasadzeń. Jest co robić.

Jeszcze jedna metamorfoza, która czeka ogród pod brzozami, związana jest z całkowitą przebudową tarasu (a może i wejścia do domu). Kostka granitowa, która leży na jego powierzchni od początku, całkowicie się nie sprawdza - stale zanieczyszczona, z wrastającymi chwastami, pełna wszystkiego, co nawieje i co zniesie Sara... Dość tego! Materiał już wybrany, miejsce ze szczegółami zaprojektowane przez nas, dość, że z początkiem września być może uda się ruszyć z pracami! Jeśli tak, to będzie się jeszcze można nacieszyć w tym roku tarasem w nowej aranżacji :)

Zobaczcie, jak przejaśniała rabata po wykopaniu róż (a były one we wszystkich wolnych miejscach posadzone):


Złapała oddech, nieprawdaż?

O szczegółach związanych z przebudową tarasu i rabat, będę jeszcze pisać... Tymczasem, potrzymajcie proszę kciuki za powodzenie planów!

Ostatnie impresje z ogrodu na poniższych zdjęciach:







































19 komentarzy:

  1. Aguś, ładnie:) Staram się unikać relacji ogrodowych bo u mnie wszystko zarośnięte.Tylko panowie koszą trawę.Ale może jak się napatrzę....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aszko, jeśli masz wrażenie, że złapałaś trochę oddechu przez ostatnie tygodnie i masz siłę na kilka zmian, to czemu nie kupić kilku wrzosów, jeżówek, traw czy rozchodników? To zawsze poprawia nastrój :)

      Usuń
  2. Ha, kobieta zmienną jest... bardzo jestem ciekawa Twoich nowych nasadzeń... Zmieniamy się w miarę upływu czasu i ogród też się zmienia z nami, dojrzewa...
    Byliny na pewno wniosą więcej różnorodności, w sumie są dłużej atrakcyjne niż róże, które zachwycają ale dość krótko...
    Ciekawa jestem!
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, z bylinami miałam do tej pory małe doświadczenie... teraz oczyma wyobraźni widzę łany np. jeżówek, monard kołyszących się wśród traw na wietrze...
      Ciekawa jestem sama, czy uda mi się niektóre zakątki doprowadzić do innego, atrakcyjniejszego niż z samymi różami, stanu...
      Dzięki za słowa wsparcia!

      Usuń
  3. Tyle róż w sierpniu? Może jednak trzeba było trochę poczekać...
    Ja też nie lubię nadmiaru w ogrodzie, ale i tak mnie czekają prace jesienne. Tak to już jest, że w ogrodzie ciągle się coś zmienia. Mam już liste prac na jesień, bo jednak lato ta czas lenistwa. Odpoczywa ogród i ja troszkę tez.
    Powodzenia w zmianach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tyle róż w sierpniu :)
      Czekać nie mogłam... znasz na pewno to uczucie mrowienia w żołądku ;-)
      Ciekawa jestem zmian, które zaplanowałaś u siebie... jesień zapowiada się ciekawie!
      Pozdrawiam,
      A

      Usuń
  4. Twój cudny ogród będzie się podobał zawsze i każdemu. Niesamowita działaczka z Ciebie, brawo!
    Wyczarowujesz ciągle jakieś nowe miejsca, piękne okazy i nimi raczysz nasze oczęta.
    Piękne fotki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, jak widać, jestem chyba w gorącej wodzie kąpanym ogrodowym niespokojnym duchem. Ciągle coś muszę udoskonalać, ale chyba większość z nas tak już ma :)
      Dziękuję za serdeczne słowa!

      Usuń
  5. Zaskoczyłaś mnie wysadzeniem róż:) Obserwując Twój ogród miałam wrażenie, że róże są Twoimi ulubionymi kwiatami a tu taka zmiana:) Ja na byliny też zezuję, ale w ogrodzie mam róże...i ciągle wrażenie, że coś mu (ogrodowi) brakuje...Z ciekawością będę obserwować zmiany w Twoim ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adelo, róże są nadal moimi ulubionymi kwiatami, jednak zaczęły mi zgrzytać konkretnie w moim ogrodzie. A ze u mnie od decyzji do realizacji chwila, no to już się stało :)
      Ciekawa jestem Twoich różanych wniosków... Ponieważ w moim ogrodzie królewny ładne są w zasadzie tylko w czerwcu (wtedy walczę ze szkodnikami), a potem już większość łapie plamistość (ha, żeby nie było nudno), to zwyczajnie frustracja wzięła górę nad miłością.

      Usuń
    2. Moje róże kwitną całe lato, teraz również. Fakt, że w tym roku po raz pierwszy więcej pryskam je niż cieszę ich kwiatami, bo jakaś zaraza wlazła. Róże lubię, kocham nawet, ale coraz częściej mam wrażenie, że powinny być dodatkowym a nie jedynym kwiatem w ogrodzie:)

      Usuń
    3. Adelo, i ja to rozumiem :) W takim razie, konieczne są drobne korekty! ;-)

      Usuń
  6. Ja tam lubie zmiany;))
    Napatzrec sie nie moge :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarzyno, jak widać, ja także :)
      Rabata bardzo przejaśniała, a dosadziłam w zamian tylko kilka roślin - rozplenice, turzyce i rozchodniki. Jest ślicznie :)

      Usuń
  7. Aguś,

    Przepięknie - róż troszkę mi szkoda, ale jak uważałaś, że nie powinny to tak musi być. Ja kocham róże i jak na razie jeszcze mnie nie wkurzyły. Marzę o takim zarośniętym ogrodzie jak twój. Widzę sporo hortensji i ja na ich punkcie szaleje. Ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, oczywiście, że róż szkoda, jednak u mnie nie dość, że chorują o tej porze roku (co przyprawia mnie o frustrację, bo tyle poświęcam im czasu i zabiegów), to jeszcze jakoś nie bardzo wpisywały się w charakter ogrodu. Moim zdaniem, teraz jest dużo lepiej.
      Hortensje za to przecudownie podkreślają naturalistyczny styl i co ważne, są zupełnie bezproblemowe, a jakież efektowne!
      Pozdrawiam gorąco,
      A

      Usuń
  8. Na pewno wszystko pięknie zaaranżujesz. Uważam, że zmiany w każdym ogrodzie są wskazane. Już taka nasza natura, że jak sobie coś wymyślimy, to nie ma zmiłuj ;) Osobiście jestem zachwycona Twoją wrzosową rabatą, nie ma takiej jeszcze. U mnie róże słabo rosną, dlatego nie silę się nawet, choć lubię te szlachetne kwiaty.Serdeczności posyłam i powodzenia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, wrzosy zaczynają z dnia na dzień intensywnieć w swoich tonacjach... to znak, że rozchylają swoje małe pączuszki. Cóż mogę powiedzieć - przygotuj odpowiednie stanowisko i sadź! Nie ma jesienią piękniejszego akcentu, niż kwitnące, widoczne z daleka wrzosy.
      Dziękuję za wsparcie! Jak dobrze pójdzie, w weekend dosadzę kolejne trawy i rewolucja rabatowa dobiegnie końca.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. Rany to wygląda naprawde nieziemsko. Jutro zaczynam się brać za swój ogród. Pokupowałam podstawowe sprzety do ogrodu na redcoon i od jutra ciężka praca żeby mój ogród tez sie nadawał do robienia zdjeć a nie straszenia dzieci :D Takie wpisy inspirują

    OdpowiedzUsuń

strzałka do góry