sobota, 24 sierpnia 2013

Koszenie trawnika - przyjemność czy obowiązek?

Nie wyobrażam sobie swojego ogrodu bez estetycznego i zadbanego trawnika... Przez cały sezon staram się utrzymywać go w dobrej kondycji, tak aby murawa była gęsta, najlepiej pozbawiona widocznej ilości chwastów i przycięta na odpowiedniej wysokości. Trawnikowi najbardziej lubię się przyglądać w popołudniowym słońcu, kiedy to murawa zyskuje piękny, głęboki kolor soczystej zieleni, a wyższe rośliny rzucają nań interesujące cieniste kształty.

Podstawą uzyskania zadbanego trawnika jest kilka czynności, które wykonujemy od wczesnej wiosny, aż do późnej jesieni. Zaczynając od zabiegu wertykulacji, poprzez wiosenne nawożenie, nawadnianie, opryski na dwuliścienne chwasty, do regularnego cotygodniowego koszenia. No właśnie, co oznacza dla Was ta ostatnia czynność? Czy to tylko przykry obowiązek, czy może jednak przyjemna aktywność w ogrodzie?

Nasz trawnik jest dość rozległy, dlatego też koszenie zajmuje podczas intensywnego wzrostu źdźbeł do dwóch godzin. Biorąc pod uwagę cotygodniowe powtarzanie tego zabiegu, to całkiem regularna gimnastyka, lub jak kto woli, istny taniec z kosiarką pomiędzy różnorodnymi liniami rabat na styku z linią trawnika. 

Muszę się przyznać bez bicia, że mimo ewidentnego zmęczenia, które po koszeniu odczuwam, uwielbiam wykonywać tę czynność. Mało tego, uważam, że robię to najlepiej, i nie wyobrażam sobie świadomego pozbawienia się tej przyjemności ;-) Ze względu na falistą linię rabat, koszenie wymaga precyzyjnego poruszania się maszyną, więc kosiarka elektryczna przy decyzji o zakupie odpadła. Świadomie kupiliśmy porządną spalinową maszynę o odpowiedniej mocy i sporym koszu. Brakuje mi w chwilach mojej gorszej formy fizycznej napędu i sądzę, że następna kosiarka będzie już samojezdna, ale z obecnej jestem bardzo zadowolona. Trawnik przycinam na wysokości 4-5cm - dzięki temu trawa nie wysycha podczas upałów, a przy wilgotniejszym sezonie nie jest narażona na powstawanie mchu. Z funkcji mulczowania trawy, w jaką jest wyposażona, korzystam może 1-2 razy w sezonie. Rozdrobniona darń wzbogaca co prawda glebę w materię organiczną i dostarcza trawnikowi substancji pokarmowych, ale stosowana w nadmiarze może powodować powstawanie tzw. filcu, który utrudnia murawie wzrost, oddychanie i może być przyczyną gnicia czy występowania mchu. 

Przyznaję, że mam ogromną słabość do kantów trawnika - te muszą być wyrównane, porządnie przycięte. Zauważcie, że ten prosty zabieg to taka ostatnia kosmetyka - jakże ważna dla ostatecznego efektu. Sama robię to nożycami akumulatorowymi do trawnika. 

W sierpniu trawnik wciąż wymaga od nas regularnych zabiegów, ale podstawa to jego cotygodniowe koszenie i codzienne nawadnianie. 

Lubicie dbać o murawę? Jakie są Wasze sposoby na piękny trawnik? Przykładacie wagę do jego kantów czy może puszczacie je na żywioł? ;-)

Świeżo skoszony trawnik podlewa się...

8 komentarzy:

  1. Witaj Agusiu! Faktycznie dzisiaj był piękny, letni dzień, wspaniały i do odpoczynku, i do pracy w ogrodzie.
    Ja również nie wyobrażam sobie ogrodu bez trawnika, wbrew różnym modom i tendencjom. Trawnik stanowi wspaniałą oprawę dla roślin, jest jak rama dla obrazu - wydobywa i podkreśla urodę kwiatów, drzew i krzewów. Twój trawnik rzeczywiście jest perfekcyjny! W moim można znaleźć i mniszka, i koniczynkę, i mech, i stokrotki - i przyznam, że nawet to lubię, a mój mąż, który jest głównym 'kosiarzem' czasami zostawia nawet kółeczka pełne stokrotek i wygląda to uroczo. Nie staram się nawet uzyskać doskonałego trawnika, zwłaszcza że za ogrodzeniem mam łąki pełne tzw. chwastów...
    Nie używam w ogrodzie środków chemicznych; to taki mój mały bzik. Zaczęłam od rezygnacji z oprysków chemią, a teraz stopniowo wykluczam również nawozy sztuczne. Więc jeśli jakiś chwaścik w trawniku mnie irytuje, wyrywam go ręcznie...Mój trawnik nie ma też komfortu automatycznego, codziennego podlewania - musi sobie sam radzić, tylko w czasie naprawdę sporej suszy puszczam spryskiwacze. Tak więc, sama rozumiesz, że nie jest doskonały, ale nie jest też najgorszy...
    Co do koszenia, to tak jak wspomniałam, u mnie to zadanie mojego męża. On robi to szybko i bez wysiłku, zwłaszcza że ma do dyspozycji dwie kosiarki - mniejszą, akumulatorową, bardzo 'zwinną', którą kosi brzegi rabat i dużą, spalinową do koszenia pozostałej części murawy.
    Pozdrówka sobotnie. Dala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w słoneczną niedzielę, Dalu!
      Dziękuję za obszerne podzielenie się swoimi doświadczeniami z trawnikiem i staraniami o utrzymanie go w dobrej kondycji. Myślę, że mamy podobne otoczenie, dość trudne jeśli chodzi o ilość przesiewających się do naszych ogrodów chwastów. Tym bardziej podziwiam, że nie stosujesz chemii - ja niestety muszę stosować kilka razy w sezonie oprysk na chwasty dwuliścienne. Inaczej nie miałabym trawnika w ogóle (wokół nieużytki, albo las, czy nawet zamieszkała działka, ale pozostawiona zupełnie na żywioł). Mój może na zdjęciach wygląda dobrze, ale wierz mi, że można w nim znaleźć wiele nieszlachetnych 'źdźbeł'. Z pewnością w utrzymaniu jego kondycji pomaga automatyczne podlewanie, ale podczas ostatnich tropików i ono nie dawało sobie rady we wszystkich miejscach. Miałam plamy suchej trawy, ale murawa po kilku dniach z opadami wróciła już do formy.
      Jak dużą powierzchnię ma Twój trawnik?
      Pozdrawiam ciepło,
      A

      Usuń
  2. Agusiu, chemii nie stosuję od kilku lat. Marzę o ogrodzie naturalnym, ekologicznym, przyjaznym dla ludzi i zwierząt. Nie chcę podtruwać ani siebie, ani moich dwóch ukochanych piesków, bardzo też boleję nad stopniowym zamieraniem populacji pszczół, co jest już w Polsce olbrzymim problemem. Uwielbiam obserwować owady w moim ogrodzie, dlatego też zapraszam do niego rośliny lubiane przez motyle i miododajne (n.p. tak nielubiane nawłocie).
    Przestałam też stosować kulki trujące ślimaki po przeczytaniu artykułu o tym , w jakich męczarniach umierają jeże po kontakcie z takim ślimakiem.
    Powierzchnia całej mojej działki to ok. 10 arów, więc trawnik pewnie ma ok. 4 ary...
    Pozdrówka poniedziałkowe. Dala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalu, poruszyłaś bardzo ważny temat pisząc o ogrodzie naturalnym i ekologicznym. Generalnie w 100% zgadzam się z Twoim podejściem do ogrodu, otaczającego nas świata, przebywających przy nas zwierzętach domowych, ptactwie i owadach. Przyznam, że z tym stosowaniem chemii w ogrodzie to czyste wygodnictwo i brak czasu, ale niestety ja w takich warunkach funkcjonuję. Nie mam kompostownika produkującego cenną materię organiczną, nie mam czasu na przygotowywanie różnych substancji na bazie pokrzywy czy innych ziół które świetnie działają na różnego rodzaju choroby roślin. Mam nadzieję jednak, że to się zmieni z biegiem czasu i wejdę w świat prawdziwie ekologicznej uprawy ogrodu.
      Dotychczas wykonywane opryski robię z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa i karencji. Myślę o owadach, ptakach, zwierzętach które sama posiadam i tych, które przemierzają mój ogród (otoczenie resztek brzozowego lasu temu sprzyja). Wiem, że to za mało, ale mając świadomość jak jest to istotne, będę się starała iść tą samą drogą co Ty.
      Nasze trawniki mają zbliżoną powierzchnię, także jest przy nim co robić.
      Serdeczności,
      A

      Usuń
  3. Też uwielbiam koszenie trawy:) Kilka dni temu kupiłam sobie nową, cudowną kosiarkę - nie mogę się doczekać jak pogoda się wyklaruje, abym mogła jej użyć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie koszenie trawy to przyjemność i relaks. Talka, jaką kosiarkę kupiłaś? Ja zamówiłem Hortmasz i też czekam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie to sama przyjemność. Ale na przykład mój mąż bardzo tego nie lubi. A ja lubię, bo od razu widzę efekt i cieszy mnie to jak podwórko ładnie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo lubię kosić trawę. Może dlatego że mam idealnie prostą powierzchnię wiec nie muszę się męczyć i posiadam napęd w kosiarce, który bardzo ułatwia pracę.

    OdpowiedzUsuń

strzałka do góry